Śledź mnie/oznaczaj w mediach społecznościowych
@JacaCoach
Dodaj hashtagi do swoich postów:
#JacaCoach #JacaCoachTeam #kreceZjacaCoach

Plan rozwoju zawodnika w JacaCoach

Czy będąc początkującym lub średnio-zaawansowanym kolarzem można wyciągnąć 100% możliwości z organizmu przez 1 rok treningowy?
Oczywiście, że nie!
Czy jeśli przez rok będę trenował jak Michał Kwiatkowski, będę tak mocny jak Michał Kwiatkowski?
Oczywiście, że nie!

Kluczem do sukcesu jest odpowiednie zwiększanie oraz dobór obciążeń dla danego zawodnika, adekwatne do jego poziomu sportowego oraz etapu szkoleniowego na jakim aktualnie znajduje się kolarz. Silnik naszego organizmu ma "wbudowany" komputer. Tak jak samochód zbytnio obciążony, nie do końca sprawny, przechodzi w tryb awaryjny - tak nasz organizm zbytnio obciążony, nie do końca zregenerowany(sprawny) również przechodzi w tryb awaryjny! Co dzieje się w obu przypadkach? Komputer (lub uład nerowowy) pilnują aby generowana moc obu "pojazdów" była taka aby do końca nie zniszczyć silnika. Co stanie się z pojazdem lub naszym organizmem jeśli długo będziemy jeździć w trybie awaryjnym bez usunięcia usterki? Może to doprowadzić do nieodwracalnych zmian w pojeździe ale i naszym organizmie (czyt. przetrenowanie).

Powyższe stwierdzenia i fakty zmusiły mnie jako trenera do stworzenia jasno sprecyzowanego planu na rozwój każdego zawodnika.
Kolarz podejmujący ze mną współpracę, nawet o tym nie wiedząc rozpoczyna kilkuletni plan szkoleniowy podzielony na kilka etapów.
Czy to źle? Czy nie lepiej podejść do treningu krótkofalowo i skupić się na dobrych wynikach w nadchodzącym sezonie?
Skupienie się na nadchodzącym sezonie oczywiście nie jest złym podejściem i w moim planie kilkuletnim jest to również kluczowy element! Jest to mały krok do przodu ale bardzo ważny krok. Każdy kolejny sezon jest małym krokiem do wykrzesania 100% możliwości ze swojego organizmu.
Pracując z zawodnikiem mam cel główny - osiągnięcie szczytu jego możliwości. Celami pośrednimi są równie ważne dobre wyniki bieżące i systematyczne poprawianie formy.

Poprzez narzucenie sobie zbyt ciężkiego treningu nie poprawimy naszej formy sportowej. Będziemy stać w miejscu albo co bardziej prawdopodobne - cofniemy się. Szkopuł polega na odpowiednim dobraniu obciążenia treningowego dla danego zawodnika.

Plan szkoleniowy jednego zawodnika w JacaCoach jest podzielony na 6 etapów.
Zawodnik rozpoczynający współpracę zazwyczaj jest na 1 lub 2 etapie. Jeden etap może trwać pół roku ale może trwać 2 lata w zależności od możliwości danego zawodnika oraz jakości jego pracy na treningach.

Czy dwóch podopiecznzych JacaCoach będących na 3 etapie szkolenia ma w planie treningowym takie same jednostki treningowe?
Nie. Treningi uzależnione są od czasu jaki zawodnik może poświęcić na trening, od mocnych i słabych stron danego zawodnika, od celu jaki dany zawodnik chce osiągnąć.

Co dalej? Co dzieje się jeśli zawodnik przejdzie 6 etapów szkolenia?
Tak jak Rafał Majka, czy inni zawodnicy z zawodowego peletonu, mimo przejścia swoich "6 etapów szkolenia" mają lepsze i gorsze sezony. Mając podstawy nadal trzeba trenować ale wtedy jest to szukanie najlepszych rozwiązań na daną chwilę, na osiągnięcie obranego celu. Jest to niwelowanie słabych stron, jednocześnie dbając o te mocne!

Kondycja polskiego kolarstwa, a kolarscy giganci. [ NOWY WPIS ]

Nowy sezon, nowe drużyny. Kolarze zmieniają barwy i szukają lepszej perspektywy na przyszłość, na rozwój.
Jak to się mówi - przykład idzie z góry.
Ostatnio ale i od dłuższego czasu głośno jest o właścicielu i sponsorze jednej z najlepszych grup zawodowych na świecie Olegu Tinkoff’ie, który w swych komentarzach stwierdził, że kolarstwo ma słaby model biznesowy i że potrzeba zmian!
Jak to ma się do naszego podwórka i czy w ogóle jest sens o tym mówić i rozmyślać? Każdy młody kolarz marzy o karierze w wielkiej grupie zawodowej, każdy jadąc na trening marzy o wielkiej zawodowej karierze (a przynajmniej powinien marzyć), każdy wielki talent ma szansę znaleźć się w takiej grupie jak Tinkoff.
Tinkoff zwrócił uwagę na kilka problemów w kolarstwie, które jak twierdził blokują i uniemożliwiają rozwój tego sportu. Nowe komentarze się pojawiały, reakcji nie było aż w końcu rosjanin dotrzymał słowa i rozwiązał grupę Tinkoff.

Wracając do Oleg’a TInkoff’a
Oto kilka z jego uwag i wypowiedzi.
“Zdecydowałem że sprzedam drużynę i opuszczę kolarstwo ponieważ zdałem sobie sprawę, że nikt nie chce mi pomóc w zmianie modelu biznesowego tego sportu. W ostatnich 2-3 latach próbowałem walczyć z ASO i UCI. Próbowałem zmienić politykę uzyskiwania dochodów z transmisji telewizyjnych i praw do nich oraz ze sprzedaży towarów czy biletów ale nikt mnie nie wsparł”

“Kiedy czytam wywiady z wielkimi kolarzami żaden nie wspiera moich pomysłów nawet moi zawodnicy.. może oni mają to gdzieś? Dave Brailsford jest jedynym, który mnie wspierał. “
Z dalszych słów Oleg’a wynika że nikt nie chce walczyć z ASO!

“Jeśli nikt nie dba o przyszłość kolarstwa dlaczego ja miałbym o to dbać? Pie..ć ich wszystkich!”

“UCI to głupki.” stwierdził.

“Mamy bardzo proste rozwiązanie na to jak można rozwiązać problemy w kolarstwie. Drużyny muszą mieć kapitał aby mogły przetrwać i się rozwijać. Musimy mieć licencje na 5 lat, a nie tylko na 3. Potrzebujemy transferów tak jak to się dzieje w piłce nożnej, tak żebym mógł sprzedać np Sagana i zarobić. Nikt nie ma planu biznesowego na profesjonalne kolarstwo. Każdy podąża 12-miesięcznym spojrzeniem ale ja jako biznesmen pracuję na modelu 60 czy nawet 90-cio miesięcznym. Z 12 miesięcznym modelem nie osiągniesz nic!”

Można mieć różne zdanie na temat Oleg’a Tinkoff’a ale czy nie jest dziwne, że ktoś kto posiada tak wielką drużynę, tak wspaniałych kolarzy rezygnuje z niej? Inwestycja widocznie się nie zwraca.. Jeśli nie ma pieniędzy na szczycie raczej nie będzie ich na dole.
Jeśli na tak wysokim poziomie coś się nie kalkuluje to znak, że ten młody talent szlifujący formę nie do końca ma do czego dążyć bo gdzieś tam na końcu brak jest szczytów do zdobycia!

Sytuacja ze sponsoringiem kolarstwa u podstaw czyli właśnie na naszym podwórku również nie jest kolorowa co można wywnioskować po niezbyt długich kadencjach istnienia naszych krajowych drużyn zawodowych! Czy polskie kolarstwo ma się dobrze czy jednak coś wymaga zmian? Czy może szkolenie młodzieży kwitnie, a brakuje solidnego zakończenia w postaci dobrze funkcjonujących drużyn na szczycie? Jakie jest Wasze zdanie?

Kolarstwo sport (nie)drużynowy.

Mamy Mistrza Świata w kolarstwie szosowym!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Euforia, niedowierzanie, zachwyt.. piękne chwile!

Drużyna spisała się niesamowicie! Polski pociąg szedł jak strzała kasując wszystko po drodze!

“Chciałem podziękować całej drużynie! Bez nich nie byłoby tego sukcesu”

Jeszcze tak niedawno (2014 rok) cieszyliśmy się ze wspaniałego, historycznego zwycięstwa i wznosiliśmy pod niebiosa Michała Kwiatkowskiego i resztę polskiej drużyny.

Ano właśnie.. resztę drużyny.

Mimo zapewnień wszystkich, że to sukces całej drużyny ciężko doszukać się na stronach wikipedii pod nazwiskami tych zawodników złotego medalu na Mistrzostwach Świata..

BODNAR Maciej 

GOŁAŚ Michał

HUZARSKI Bartosz 

NIEMIEC Przemysław 

PATERSKI Maciej 

PODLASKI Michał 

POLJAŃSKI Paweł 

MATYSIAK Bartek

 

O co chodzi?

Chodzi o to, że kolarstwo to faktycznie sport drużynowy, a przynajmniej takim się staje ale “drużynowość” kończy się o mikrosekundy przed wydrukowaniem wyników z wyścigu!

Niby jest ale nie jest.. niby nie jest ale bez drużyny nic nie zdziałasz. Drużyna to poświęcenie zawodników opłacanych przez sponsora?

 

Drużynowa jazda na czas..

ostatnio głośno o niej ponieważ traci ona na wartości.

Czekam z niecierpliwością na drużynówkę reprezentacji poszczególnych krajów!

Kiedy jak nie teraz? Maciek Bodnar, Marcin Białobłocki, Michał Kwiatkowski z pewnością poprowadzili by drużynę utalentowanych polskich kolarzy na najwyższe stopnie podium. Cóż za radość, euforia i stwierdzenia: “to zasługa całej drużyny i gratulacje należą się każdemu” znajdą odzwierciedlenie również na “wikipedii”.

Czy coś z tym należy robić? Czy jest dobrze jak jest? Moim zdaniem jednak coś jest nie tak ale chętnie poznam Waszą opinię na ten temat.

jaca.coach

Hejterzy.. i koło się zamyka.

Bardzo modne stały się artykuły na temat hejterów i wszelkiej maści kibiców-krytyków, kibiców-trenerów i kibiców-znawców kolarstwa od podszewki.

Czytając artykuły zwykle bardzo ciekawe i rzeczowe można natrafić na jeszcze ciekawsze komentarze wymienionej grupy ludzi.

Błędne koło powstaje..

Artykuł o hejterach, pod artykułem komentarze hejterów do artykułu, artykuł, hejt, artykuł, hejt. To tak na marginesie.

 

Jakie argumenty mają hejterzy i Ci rozgoryczeni kibice? Może odniosę się do kilku ciekawszych, które bardzo fajnie nakreślającą szary szkic całej tej dziwnej sytuacji.

 

Kibic “informatyk”

“No dobrze, a jeśli ja jako programista napiszę kompletnie niedziałającą stronę i powiem że liczą się lrzecież chęci, to czy mam prawo do wsparcia użytkownika końcowego, podwyżki na zachętę na następny sezon? Nie, mam prawo wylecieć na bruk.”

  • Jako programistę rozlicza cię twój pracodawca (szef). Kolarz ma swojego szefa i jeśli jest tak beznadziejny jak myślisz to szef go wywali na bruk. A może nie? Może my “kibice” mamy cię ocenić i mówić twojemu szefowi czy i kiedy masz wylecieć na bruk?


 

Kibic “wymagający”

“A ja jednak uważa, ze kibic powinien wymagać od sportowca, ale z głową. Wymagałem mega pracy od Michał Kwiatkowski i walki na całego od Rafał Majka w Rio. W tym wypadku nie zawiodłem się. Na tegorocznej Vuelcie od Ciebie Bartosz Huzarski wymagam załapania się w 1-2 konkretne odjazdy. Jasne jest, że nie wszystkie wymagania jakie stawiam sportowcom zostają spełnione.”

  • Wymagać od sportowca możesz.. hmm nie możesz! Wymagaj człowieku od siebie, a nie od innych. Możesz liczyć na dobry start sportowca, możesz go wspierać ale nie wymagać.

  • Poszukajmy powodów, dla których wydaje ci się, że możesz wymagać.. bo w dzieciństwie (załóżmy) uczęszczał do państwowego klubu utrzymującego się z podatków? Nie jest to regułą bo często sponsorami są rodzice ale nawet jeśli to czy od ciebie kibicu wymaga się żebyś był naukowcem bo uczyłeś się w państwowej szkole, żebyś został przykładnym katolikiem bo kościół jest utrzymywany przez państwo?

  • Wymagać to może od kolarza klub(grupa zawodowa), trener, sponsor i on sam od siebie.


 

Kibic “profesor”

No sorry, ale to już przesada. Pouczanie kibica jak ma kibicować? Taka jest natura kibica i sportowiec musi sobie z tego zdawać sprawę. Kibic nie MUSI się znać na cyklu treningowym, diecie, nie musi wiedzieć ile pralek obsługuje ekipa i jaki cykl treningowy ma za sobą zawodnik. Sport jest dziedziną bardzo wymierną (oprócz dyscyplin w których punkty przyznają sędziowie). Jak wynik jest słaby to nie ma się co dziwić, że kibic jest rozgoryczony. To oczywiście inna sprawa jak to okazuje, ale do rozgoryczenia ma prawo. Jeśli ekipa ma kupę kasy i znakomitych specjalistów tym bardziej słaby wynik, wygląda słabo.

  • Kibic rozgoryczony? A bądź sobie rozgoryczony! Sportowiec nie musi sobie zdawać sprawy z niczego. Sportowiec jeśli faktycznie mu nie wyszło i  jest prawdziwym sportowcem to  jest bardziej rozgoryczony od ciebie. W kolarstwie zawodowym nie wszytko jest tak proste jak się nam wydaje. Nie wszystko zależy od sportowca.


 

Kibic “expert”

“wydaje mi sie, ze ma pecha lub wybral zly zawod” - dot. Michała Kwiatkowskiego

  • Co tu komentować.. Nasz Mistrz Świata wybrał zły zawód.


 

Kibic “sponsor”

Fragment artykułu z rowery.org

“Bo jeśli zapomnieliście w szale kibicowania, to przypominam. Od kolarza wymagać mogą: ekipa (bo mu płaci), sponsor (tak samo), ewentualnie koledzy z ekipy (bo prawdopodobnie wypruli sobie na niego żyły na trasie i głupio by było gdyby to zmarnował). I on sam.

Na tym lista się kończy.

Kibic nie ma prawa stawiać wymagań, kibic ma wspierać. Pomagać. Podnosić na duchu. Jeśli sportowcowi nie idzie, jeśli pojawiają się kłopoty, jasne, należy stawiać pytania o to, co poszło nie tak. Ale można to robić kulturalnie, można to pisać w sposób wyważony. Trzeba zacząć od przyznania, że tak naprawdę niewiele się wie o przyczynach słabości zawodnika, niewiele wie się o nim samym. A nie ferować wyroki z wysokości kanapy i otwartego na komputerze czy tablecie streamu.



Komentarz “kibica sponsora”:

“Tekst mądry, ale z dwóch ostatnich akapitów płynie wręcz buta. O ile przez cały artykuł autor wyznacza wyraźną linię między hejterami, a nie-hejterami, o tyle z końcówką fundamentalnie się nie zgadzam.

 

Przypomnę, że sport zawodowy istnieje dzięki temu, że ktoś chce go oglądać. Tym kimś nie jest sponsor, ani kolega z drużyny, tylko kibic.

Firma Bora sponsoruje grupę zawodową, bo chce dotrzeć do kibiców telewizyjnych w całej Europie, a nie do pozostałych 180 kolarzy w peletonie. “

  • i w ten oto sposób dochodzimy do wniosku, że kolarstwo zawodowe istnieje tylko dzięki hejterom. Koło chyba znowu się zamyka..


 

Podsumowanie

Pocieszające jest to, że do całej sytuacji można podejść z przymrużeniem oka. Dlaczego? Ano dlatego, że w końcu kolarstwo stało się dość popularne w Polsce. O kolarzach, taktyce i błędach jakie popełniają mówi się w spożywczym, w kinie, na stacji i Lublinie! Czego chcieć więcej? Przecież to działa na korzyść tego sportu! O piłkarzach też mówi się wiele (hejterów jest więcej niż ludzi na ziemi)  i sport ma się dobrze - ba.. bardzo dobrze. Nie wymagajmy zbyt dużo od Pana X czy Pani Y ze spożywczego , nie wymagajmy zrozumienia od ludzi, którzy nigdy nie przeżyli “zapieku” w nogach ale cieszmy się, że chcą “promować” ten sport!