SKOK 9/95 – Jeśli jeździsz w złą pogodę to znaczy, że jestes hardkorowiec. Kropka.

(Rule #9 // If you are out riding in bad weather, it means you are a badass. Period.) Jazda w ładnej pogodzie to luksus na niedzielne popołudnia i szerokie bulwary.Ten kto jeździ w okropnej pogodzie, zimnie, deszczu lub upale, to jeden z bractwa kolarzy, którzy rano przed treningiem czy ważnym wyścigiem, podnoszą zasłony by sprawdzić pogodę, a widząc padający z nieba deszcz uśmiecha się do siebie będąc gotowym na wyzwanie. To jest kolarz, który kocha tę robotę. Ponownie i Panie.. zejdźmy na ziemię! Kto cieszy się przed treningiem, że pada deszcz? Jeśli znacie taką osobę polecam wizytę u specjalisty! Nie nie, nie od nóg! Od głowy! A może to ja nie jestem prawdziwym kolarzem i tego nie pojmę? Może to właśnie ja nie należę do tego klubu co to widząc deszcz uśmiechają się pod nosem? Ważne jest jedno. Prawdziwy kolarz widząc deszcz nie rozpłacze się z przerażenia. Jeden nie czuje się dobrze w mrozie i deszczu ale drugi pojedzie swój życiowy wyścig. Ten, który lubi deszcz przed wyścigiem faktycznie uśmiechnie się w duchu widząc oczyma wyobraźni cierpienie innych i swój triumf! Kolarz to twarda bestia i nie są mu straszne mrozy i wody. OK. Mamy wierunek twardego gościa na rowerze. Deszczyk, zimno.. twardziel, rower.. wszystko fajnie. Kolarz szczególnie podczas intensywnego cyklu treningowego jest narażony na wszelkiego rodzaju infekcje i choroby. Cięzki trening osłabia organizm, a niska temperatura plus wychłodzenie na deszczu to idealne warunki na załapanie jakiegoś dziadostwa. I co dalej.. no dalej już pauzowanie.  No więc tutaj mamy małe podsumowanie dlaczego jednak lepiej unikać przmoknięcia, wyziębnięcia i tym podobnych historii. Ważne żeby twardym być!!!